05 April 2016

Wiolinowe nuty






Krokusy wyskakują z ziemi
jak wiolinowe nuty,
a panny się chylą nad niemi
i z nut układają bukiet.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska






28 March 2016

Z wichrów wiejących ponad Atlantykiem




Seamus Heaney

Podana nuta

Na wysuniętej najdalej na zachód
wyspie Blasket wysłyszał ten śpiew z głębi mroku, 
kiedy nocował w domku z niespojonych głazów.

Inni, ci wszyscy, co byli tam po nim, 

także słyszeli dziwne dźwięki, 
brzmienia niesione wiatrem, głuszone przez sztormy,

ale nie mogli w tym wykryć melodii. 

On winił za to ich słuch i brak praktyki,
paluchy umiejące jedynie rzępolić –

bo zaszedł wtedy dalej, wędrując przez wyspę, 

i przyniósł stamtąd ze sobą to wszystko, 
czym dom pulsuje teraz jak nabrzmiałe skrzypce.

Czy więc nazywa to, czy nie, muzyką duchów, 

to dla mnie nieważne. 
Wiem: wziął to z wichrów wiejących ponad Atlantykiem.

On jednak twierdzi, że znikąd. Zawiesza 

Smyczek nad struną, z powagą zaczyna 
Przekład muzycznej frazy na składnię powietrza.



06 January 2016

Josif Brodski - Tam tylko byłem ...


Tam tylko byłem, czego
ty dotykałaś dłonią,
nad czym w noc głuchą, wronią
pochylałaś się, strzegąc.

Tam tylko byłem, co
rozróżniałaś tam, w dole:
w licach zatartych, w czole
rysy nawykła ciąć.

Tyś to trącała przecież
zmysł, by drżał, by nie usnął,
mnie małżowinę uszną 
lepiąc w gorącym szepcie.

Tyś to w wilgotną głąb
krtani, w łuki podniebień,
kiedy wzywałem ciebie,
giętki wkładała głos.

Ślepy byłem, lecz szłaś -
przesłonięta i jawna -
wzrok wszczepiając mi z nagła.
Tak zostawia się ślad.

I tak światy się stwarza,
a stworzone - od nowa
zaczynają wirować
i datami obdarzać.

Tak, to blaskiem, to mgłą
spowity ziąbem, ogniem,
wśród przestworzy samotnie
krąży zbłąkany glob




1981
tłum. W. Woroszylski

photo: http://www.slobodnaevropa.org/content/jozef_brodski_godisnjica_rodjenja/2051358.html


01 February 2015

Podróż i powrót

"W podróży, będąc nieznajomymi wśród nieznajomych, uczymy się być Nikim, pojmujemy konkretnie, że jesteśmy Nikim.To właśnie pozwala w ulubionym miejscu, które stało się niemal fizycznie częścią albo przedłużeniem nas samych, powiedzieć za don Kichotem: Tutaj wiem, kim jestem." (Claudio Magris - Podróż bez końca).


Dziś nazywa się podróżą wszystko, co jest umysłowym wyzwaniem, podróżą jest nasze całe życie, ale to przecież frazes. Jeśli istnieją miejsca, jak pisze Magris, gdzie wiem kim jestem, to nie powinnam się z nich ruszać. Jesteśmy jednak w ciągłym ruchu i takich miejsc szukamy przez całe życie. Nie jesteśmy pewni, czy to co wymarzyliśmy było właściwym spełnieniem, a jeśli jest taka wątpliwość, nie ma prawdziwego zadowolenia.

Wybieram się w podróż ażeby przekonać się, że jeszcze potrafię opuścić miasto, że mam w sobie więcej pragnień i marzeń o świecie niż wygody przebywania w domu. Czas jest nieubłagany. Moja podróż jest coraz trudniejsza, ze względu na pieniądze, zdrowie i brak czasu.
"W miejscach pełnych życia grozi nam, że niczego nie zobaczymy, tak jak nie słyszymy nic kiedy jest zbyt głośno, przesyt rzeczywistości utrudnia jej odbiór." (Magris)
Jeszcze boleśniejsze jest podróżowanie, kiedy w kilka dni, a czasami w kilka godzin, chcemy poznać, odczuć, ocenić.. przede wszystkim fotografować, bo coś zapamiętam, coś z tego zostanie, zastanowię się w domu..
Podróż może być obietnicą powrotu, ale też ucieczką. Dzielić się wrażeniami? Bo "to co zostaje wyłącznie wewnętrzne, łatwo gorzknieje i staje się nałogiem szaleństwa."
Lecz podróż osobista, nawet w tłumie, doświadcza każdego z nas specjalnie.
Czasami nie czujemy się dobrze w jakimś miejscu, nie u siebie? Ale czy zawsze szukamy bycia u siebie.. Zadajemy sobie ból podróżą, ponieważ powrót do kochanych miejsc, nieraz jest niemożliwa.
Za dużo mówi się i pisze o podróżach. Kiedyś gdy świat był młodszy, gorzej zorganizowany, komunikacja i transport bardzo skromne, a podróż była nie lada przedsięwzięciem.
Pozostawało marzenie, które przypomina podróż po sztuce teatralnej.

Gdzie więc są wyspy szczęśliwe? I czy naprawdę pragniemy na nie dotrzeć, przecież podróż jest po to, aby nie dojechać - o ile to możliwe - nigdy. (Magris)
A powrót? Wtedy nasz powrót nie zdarzy się.
Chociaż z wysp szczęśliwych powrotu przecież nie ma.


Rozmowa w zimie


Josif Brodski pisał o Tomaszu Venclovie - Liryzm jego wierszy jest niezwykły, zaczyna się bowiem tam, gdzie normalny człowiek - i przytłaczająca większość poetów - opuszcza ręce i w najlepszym wypadku sięga po prozę.


Wstąp w ten krajobraz. jeszcze tutaj ciemno.
Za pasem diun huczy pusta droga.
Morzom wydały wojnę kontynenty,
Nie widać tego, ale pełno głosów.
Przechodzień albo anioł ślad na śniegu
Zostawił lekki, na wpół przysypany.
Brzeg się odbija w poczerniałym oknie,
Może jałowa ziemia Antarktydy.

"Rozmowa w zimie" - fragment wiersza T. Venclovy


Aby podróżować w czasie, wiersze muszą cechować się niepowtarzalnością intonacji i widzeniem świata nie spotykanym nigdzie poza nimi. (J. Brodski)



Nauczyłem się widzieć w ciemności, odróżniać szczęście od szczęścia,
rozumieć, jaką dalą jest bliskość cudzego życia,
dostrzegać, jak nagle się zmienia pora roku, jak robi się cięższe
o dwa-trzy atomy powietrze, gdy słońce staje w zenicie.
odbicie w szkle witryny, które znikło przed mgnieniem, wmieszany
w listowie głos, ślad oddechu na wiatru przejrzystych progach -

".. Nauczyłem się"  - fragment wiersza T. Venclovy




06 January 2015

O byciu poetą - Czesław Miłosz

Poezja jest sprawą wstydliwą, ponieważ poczyna się za blisko
czynności, które noszą nazwę intymnych.
..................................................................

Poezja i wszelka sztuka jest skazą i przypomina ludzkim
społeczeństwom, że nie jesteśmy zdrowi, choćby trudno nam było do
tego się przyznać.




05 August 2014

O podróży



Węgierski poeta Miklos Radnoti, był również tłumaczem.  Oto jego uwagi przy tłumaczeniu Cendrarsa – dotyczą podróży – zaskakująco aktualne.

Po wojnie tak podróżował poeta. Czy jest także „po wojnie”? Podróżował z zachłannością istoty zamkniętej przez cztery lata i skazanej na śmierć, podróżował z radością i ową irytującą świadomością, że w każdej chwili mogą się zamknąć wokół niego granice i znowu będzie więźniem.  Europa to dżungla, siedlisko ludożerców i łowców głów, kłębowisko żmij.

I jakże romantyczna jest podróż zrodzona z niepokoju. Bardziej niż Londyn, Paryż, czy Berlin interesował ich Budapeszt, Belgrad, Charków, Bukareszt.. Nie krajobraz im był potrzebny, raczej świadomość, podróż dokładnie: świadomość wolności. W obcych miejscach pracowali niemal jak pośród swoich książek w domu – jak pośród przepastnych ostępów puszczy. Głoszę rzeczywistość duszy.- poprawiam, głoszą – która jest niezależna od każdej innej rzeczywistości. I czy było to jedynie potknięcie pióra?

Mógłbym mówić również o sobie. Czy tymczasem minęło dwadzieścia lat? Od tamtej pory tak jest bez przerwy! A może na nowo! Och, szczęśliwi przodkowie, szlachetny Jacku Londonie, tak to nie jest przygoda i także nie żądza poznania, to nie odrodzenie, to znacznie więcej niż to wszystko razem wzięte – to psychoza.