
Najwyżej
położona stolica Europy zachwyca swoją żywotnością i atmosferą wieczornej
fiesty.
Ludzie
są przyjaźni i życzliwi, bawią się w kafeteriach, pubach i barach do rana.
Gdy
przyjechaliśmy do Madrytu był już wieczór. Niełatwo było znaleźć nasz hotel, na
wąskiej uliczce starego miasta. Za to atmosfera zabawy trwała na naszej ulicy
przez całą ciepłą noc.
Madryckie
skarby malarstwa to oczywiście Muzeum Prado, jedno z najsłynniejszych muzeów na
świecie. Jego zbiory to królewska kolekcja z XVI – XX wieku. Budynek otwarto w
1819 roku, miał on służyć jako muzeum historii naturalnej. Dziś w ogromnym
kompleksie sal można oglądać około pięć tysięcy dzieł malarstwa. Nie sposób
zwiedzić muzeum w jeden dzień. My odwiedziliśmy Boscha, Goyę, Rubensa i
oczywiście słynną Infantkę – Velasqueza. Jego obrazy mają niezwykłą siłę
kolorytu i światłocienia. A Infantka umieszczona w ogromnej sali, do której
wchodzi się bocznym wejściem robi niesamowite wrażenie.