08 December 2016
"Coraz trudniej żyć a umrzeć strach"
Listy Jana Lechonia i Zofii i Rafała Malczewskich - to 58 tekstów. Listy Malczewkich pochodzą z archiwum Lechonia w Polskim Instytucie Naukowym w Ameryce z siedzibą w Nowym Jorku.
Rafał Malczewski pisze o wspaniałej przyjaźni z Lechoniem:
" Zaczęły przychodzić listy Lechonia zachęcające do pisania. To, że dziś z coraz większą pasją pisze, jemu zawdzięczam...Był dobry, listy jego były pełne serca i troski, humoru, często błyskał w nim cynizm ożywczy jak zimny tusz. Wiedział, że w dużej mierze przyczynił się do uratowania mnie.
Czasem spoza zasłony pogodnego zabiegu psychicznego ukazywało si oblicze poety ciemne i tajemnicze..
Śmierć miał straszną. Wszystko, czym mnie ratował okazało się pustym dźwiękiem. Tak jakby pisząc do mnie pozbawił się żywotnej treści.
Myśli rozsypały się w proch, bezsilne, umarłe. Gdy losy niosły mu zagładę, nie miały litości nad człowiekiem, tak bardzo kochającym życie w każdym objawie. Bał się śmierci i tak bardzo jej nie chciał.
A przecież wyszedł jej naprzeciw..."
25 November 2016
Promień słońca
Tadeusz Makowski to mistrz wyczarowywania nastroju na swoich obrazach.
Jerzy Ficowski napisał wspaniały zbiorek "Z makowskich bajek" - są one świetną i wzruszającą ilustracją obrazów Tadeusza Makowskiego.
Promień słońca
W ciemnej izbie,
w krzywej komorze
krzywy senek przyśnił się głodom
i z motyką
na słonce poszedł.
Przyniósł stamtąd
złotą skibkę do dom.
I już muchy
na organkach graja,
noc się kuli
jak mysz pod miotłą.
A co sny po kątach spłatają,
to się zaraz wszystko rozplotło.
W ciemnej izbie,
W krzywej komorze
usiadł promyk
jak kokosz na grzędzie.
To dzień jedno oko otworzył.
Zaraz zamknie.
I znów nas nie będzie.
Jerzy Ficowski napisał wspaniały zbiorek "Z makowskich bajek" - są one świetną i wzruszającą ilustracją obrazów Tadeusza Makowskiego.
Promień słońca
W ciemnej izbie,
w krzywej komorze
krzywy senek przyśnił się głodom
i z motyką
na słonce poszedł.
Przyniósł stamtąd
złotą skibkę do dom.
I już muchy
na organkach graja,
noc się kuli
jak mysz pod miotłą.
A co sny po kątach spłatają,
to się zaraz wszystko rozplotło.
W ciemnej izbie,
W krzywej komorze
usiadł promyk
jak kokosz na grzędzie.
To dzień jedno oko otworzył.
Zaraz zamknie.
I znów nas nie będzie.
20 November 2016
Miłość
Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.
Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
Żeby stanęły w wypełnienia łunie.
To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.
Czesław Miłosz
Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.
Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
Żeby stanęły w wypełnienia łunie.
To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.
Czesław Miłosz
Poezje wybrane/Selected Poems (Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1996)
02 July 2016
Mówię do ciebie
![]() |
Posłowie
II
Tracę już pamięć o tym, gdzie i o jakiej porze
rozegrało się takie czy inne zdarzenie.
Wczoraj? Kilka dni temu? W wodzie?
W powietrzu? W parku? Ze mną czy beze mnie?
A i samo zdarzenie - powiedzmy eksplozja,
babski fałsz, rozruch pieca, powódź, zakrzep w żyle -
nic nie pamięta i nigdy nie pozna
ani mnie, ani innych, którzy je przeżyli.
III
Znaczy to najwidoczniej, ze za pan brat jestem
z życiem. Że również ja stanowię teraz
włókno tkaniny, która swym szarym szelestem
odbarwia skórę, kiedy o nią się ociera.
IV
Dotknij mnie - pod palcami poczujesz rzep uschły,
wilgoć wieczoru lub poranku, tętno
kamieniołomu miasta, oddech stepowej pustki,
tych którzy już nie żyją, lecz których pamiętam.
Dotknij mnie - a poczujesz pod czubkami palców
wszystko to, co istnieje poza mną, beze mnie,
co nie wierzy mnie, mojej twarzy, memu paltu,
wpisując nas w swój bilans zawsze po stronie ujemnej.
V
Mówię do ciebie - i nie moja wina,
jeśli nie słychać. Gdy kurz dni przytępi
wzrok, na strunach głosowych osiadac zaczyna.
Cóż, lepszy głos matowy niż natrętny.
T- aby lepiej słyszeć kukury - ku, tik - tak,
igłę, co w sercu płyty wydrapuje dziurę.
To abyś się nie spostrzegł, gdy zamilknę - jak
nie powiedział wilkowi Czerwony Kapturek.
Josif Brodski
tłum. Stanisław Barańczak
Fotografia Brodskiego ze strony
http://hiperboreja.blogspot.com/search/label/Andrej%20Platonov
05 April 2016
Wiolinowe nuty
Krokusy wyskakują z ziemi
jak wiolinowe nuty,
a panny się chylą nad niemi
i z nut układają bukiet.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
28 March 2016
Z wichrów wiejących ponad Atlantykiem
Seamus Heaney
Podana nuta
Na wysuniętej najdalej na zachód
wyspie Blasket wysłyszał ten śpiew z głębi mroku, kiedy nocował w domku z niespojonych głazów.
Inni, ci wszyscy, co byli tam po nim,
także słyszeli dziwne dźwięki,
brzmienia niesione wiatrem, głuszone przez sztormy,
ale nie mogli w tym wykryć melodii.
On winił za to ich słuch i brak praktyki,
paluchy umiejące jedynie rzępolić –
bo zaszedł wtedy dalej, wędrując przez wyspę,
i przyniósł stamtąd ze sobą to wszystko,
czym dom pulsuje teraz jak nabrzmiałe skrzypce.
Czy więc nazywa to, czy nie, muzyką duchów,
to dla mnie nieważne.
Wiem: wziął to z wichrów wiejących ponad Atlantykiem.
On jednak twierdzi, że znikąd. Zawiesza
Smyczek nad struną, z powagą zaczyna
Przekład muzycznej frazy na składnię powietrza.
06 January 2016
Josif Brodski - Tam tylko byłem ...
![]() |
ty dotykałaś dłonią,
nad czym w noc głuchą, wronią
pochylałaś się, strzegąc.
Tam tylko byłem, co
rozróżniałaś tam, w dole:
w licach zatartych, w czole
rysy nawykła ciąć.
Tyś to trącała przecież
zmysł, by drżał, by nie usnął,
mnie małżowinę uszną
lepiąc w gorącym szepcie.
Tyś to w wilgotną głąb
krtani, w łuki podniebień,
kiedy wzywałem ciebie,
giętki wkładała głos.
Ślepy byłem, lecz szłaś -
przesłonięta i jawna -
wzrok wszczepiając mi z nagła.
Tak zostawia się ślad.
I tak światy się stwarza,
a stworzone - od nowa
zaczynają wirować
i datami obdarzać.
Tak, to blaskiem, to mgłą
spowity ziąbem, ogniem,
wśród przestworzy samotnie
krąży zbłąkany glob
1981
tłum. W. Woroszylski
photo: http://www.slobodnaevropa.org/content/jozef_brodski_godisnjica_rodjenja/2051358.html
Subscribe to:
Posts (Atom)






